Dziewczyny z Videlcem

Na takie miejsce czekałam długie lata kiedy zamieszkiwałam Ochotę. Niestety spóźniłam się, bo miesiąc po tym, jak opuściłam tą zieloną dzielnicę otwarty został lokal, który mogę powiedzieć z całkowitym przekonaniem, byłby moim ulubionym, a ja stałabym się jego częstym gościem.

Videlec otworzył się niespełna dwa tygodnie temu i już zdobył sympatię mieszkańców. W końcu, by móc zjeść coś smacznego w nowoczesnym i przestronnym wnętrzu nie trzeba jechać do centrum. Restaurację prowadzą dwie przesympatyczne dziewczyny, które połączyła przyjaźń z czasów studenckich. Obydwie ciepłe,  uśmiechnięte i bardzo otwarte. To one tworzą klimat i niepowtarzalną atmosferę miejsca. Miałam to szczęście, by poznać i móc porozmawiać z obiema.

„TUTAJ WSZYSCY SĄ GOŚĆMI”

Dorota – pomysłodawczyni i prowodyrka całego przedsięwzięcia. Pasja kulinarna drzemała w niej od zawsze. W trakcie studiów wyleciała na rok do USA, by zgłębiać tajniki sztuki kulinarnej. Niespokojna i niepokorna dusza.

Ania – wiele lat spędziła pracując w korporacji. Poukładana, ze zmysłem organizacyjnym i ogromnym wyczuciem ludzi. Już na samym początku naszej rozmowy poprawia mnie kiedy używam słowa klienci – tutaj wszyscy są gośćmi!

DSC_0284

Dziewczyny wydają się być swoim przeciwieństwem, ale być może właśnie dlatego udało im się stworzyć tak wyjątkowe miejsce. Cała koncepcja Videlca dojrzewała w nich kilka lat, ale dzięki temu mają pewność, że nic nie jest tu dziełem przypadku. Zależało im na tym, by miejsce łączyło w sobie wszystko to, czego brakowało im w innych lokalach, które odwiedzały prywatnie. Są otwarte na ludzi, na ich sugestie i potrzeby. Podchodzą do stolików i zagadują. Zbierają opinie, ale również przyjmują krytykę. Wspólnie ze swoimi gośćmi tworzą to miejsce. Chcą, by każdy czuł się u nich swobodnie, by z przyjemnością wrócił choćby na filiżankę espresso.

DSC_0084 copy

Dziewczyny pomyślały o wszystkich gościach:
– tych najmłodszych – wydzielona została strefa dla dzieci z prawdziwego zdarzenia. Nie jest to ciasny kącik, ale małe królestwo z huśtawkami, książkami i zabawkami. W planach są weekendowe animacje dla najmłodszych.
– tych czworonożnych – dziewczyny doskonale wiedzą, że dla wielu osób pies jest jak członek rodziny, którego nie chcielibyśmy zostawiać za drzwiami. W Videlcu każdy czworonog jest mile widziany.
– tych niepełnosprawnych – lokal przystosowany jest dla osób poruszających się na wózku. Swobodnie będą mogli poruszać się po lokalu i zająć wybrane przez siebie miejsce.
– tych na diecie lub odżywiających się bezglutenowo – w karcie specjalnym oznaczeniem wyróżnione są propozycje dla osób, które mogą jeść produkty ze ściśle określonych składników.

Od samego wejścia wrażenie robi przestrzeń. Videlec jest bardzo przestronny i mocno doświetlony. Stoliki poustawiane są tak, że nikogo nie będzie krępować obecność innych gości. To ważne, by nie czuć oddechu sąsiada, nie słuchać kłótni kochanków, lub szczegółów ustaleń podczas biznesowego lunchu. Dodatkowa przestrzeń na antresoli jest idealnym miejscem dla liczniejszych grup i organizacji imprez okolicznościowych.

DSC_0680 copy

Dziewczyny stawiają na zdrową kuchnię, dlatego kucharze korzystają tylko ze świeżych produktów. Nie ma powodu, by ukrywać proces powstawania posiłku przed gośćmi,  dlatego w Videlcu można przy otwartej na restaurację kuchni podglądać jak powstaje nasze danie. Dodatkowe oddziaływanie na nasze zmysły zapachu i aromatów pobudza apetyt.

Pozycje w karcie zmieniają się wraz z sugestami gości mniej więcej co dwa tygodnie. Dziewczyny bacznie obserwują co cieszy się powodzeniem, a które z potraw nie zyskały sympatii osób odwiedzających lokal. Błyskawicznie reagują na potrzeby swoich gości i tak na życzenie jednego z nich, z dnia na dzień pojawiły się mule.

DSC_0314

Mimo doskwierającego głodu podjęłam wyzwanie, by odejść na chwilę od standardowych i oczywistych wyborów dań i spróbować czegoś, co było mi zupełnie nieznane.  Mogło okazać się to zarówno miłym zaskoczeniem, jak i smutnym rozczarowaniem. Krem z topinamburu? A cóż to? Zaryzykowałam i nie żałuję. Na zakończenie zostałam znokautowana deserem: wafelki migdałowe z serkiem mascarpone. Takie niespodzianki kulinarne lubię! Wiem też, że jeżeli zajrzycie do Videlca np. w niedzielny poranek, po bardzo długiej i wyczerpującej sobotniej nocy, kucharze na pewno nie odmówiliby przyrządzenia wskrzeszającej jajecznicy, której w karcie nie znajdziemy. Sympatycznie prawda?

Dorota i Ania mają całe mnóstwo pomysłów, by każda wizyta w Videlcu była wyjątkowa. W planach są wystawy sztuki, zajęcia kulinarne dla najmłodszych oraz dorosłych, animacje dla dzieci i wiele innych. Nie mają doświadczeniu w prowadzeniu gastronomii, dlatego wielkie nadzieje pokładają w zgranym teamie, który udało im się zbudować. Młody, kreatywny i zaangażowany w pracę zespół to podstawa przy tworzeniu każdego miejsca, a Videlec z pewnością takimi ludźmi może się pochwalić. Czerpią z ich doświadczenia, słuchają rad i sugestii – wspólnie tworzą tą przyjazną przestrzeń.

DSC_0231

Tekst: Marta Żandarska
Foto: Ewa Milun-Walczak

VIDELEC
wine and food

ul. Grójecka 194, Warszawa
Facebook: facebook.com/restauracjavidelec
Kontakt: info@restauracjavidelec.pl

2018-09-05T22:58:02+00:00